Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
Przedszkole Marcinek
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
Ośrodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesišca
Strona główna
powrót

Kazanie wygłoszone podczas Pamiątki Założenia i Poświęcenia Kościoła w Międzyrzeczu - 20 lipca 2008 r.
data dodania: Niedziela 20 lipca 2008

Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co zginęło - Ew. Łuk. 19,10

Kochany Panie Boże!
 
Pewnie dziwisz się, dlaczego zasiadając do pisania kazania, piszę go, jak do Ciebie list. Piszę do Ciebie, bo mnie przypadł zaszczyt wygłoszenia kazania, właśnie w tą uroczystość Zboru w Międzyrzeczu i jakoś nie bardzo wiem, co mam dzisiaj powiedzieć. Piszę do Ciebie, bo tak się zastanawiam, ile tu na tej ambonie powiedziano już kazań. Iluż różnych, wielkich, znanych kaznodziei o nią się opierało, głosząc kazania. Dziś ja. Mogę w zdenerwowaniu się pomylić, przejęzyczyć, użyć złej składni.

Mam głosić Twoje Słowo. Tak Twoje Słowo, bo w Akademii uczyli nas, że przepowiadanie Ewangelii, głoszenie kazań to jeden z podstawowych obowiązków księdza i że to Ty Boże wtedy tak naprawdę przemawiasz, że to są Twoje Słowa.

Tym bardziej więc lękam się, co mam powiedzieć. Boję się, bo tak się zastanawiam, czy te wszystkie wypowiedziane tu słowa coś zmieniły. Czy, ktoś je przyjął, czy ktoś się nimi przejął. Co więc ja mam powiedzieć, co nowego? Jak mam to powiedzieć?

Wiesz Panie Boże, to dziwne? Trochę to dziwne, może taki zbieg okoliczności, że zamyśliłem się nad słowami; „Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam””. Po raz drugi.

No właśnie. Ale dlaczego Jonasz usłyszał te słowa po raz drugi? Dlaczego dwa razy Pan Bóg mu coś mówił? Czy to takie ważne, że po raz drugi je usłyszał? Tak bardzo ważne, bo za pierwszym razem, gdy Ty Boże mu kazałeś iść głosić potrzebę nawrócenia - Jonasz nie spełnił Twego polecenia, nie poszedł. I wcale mu się nie dziwię!

„Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które ja Ci zlecam”. Dlaczego Panie właśnie jemu kazałeś iść, dlaczego właśnie do Niniwy? Niniwa w V wieku, a więc wtedy, gdy to się działo, była stolicą Asyrii, największego wroga Izraelitów. Jonasz wraz ze swymi rodakami podzielał nienawiść do ciemiężycieli, dlatego wzbrania się przed wypełnieniem tego polecenia. Do wrogów ma iść, przecież go wyśmieją, a może nawet wyrzucą, albo i zabiją. Co więc robi Jonasz? Ucieka! Odpływa na statku w przeciwnym kierunku niż Niniwa, w ten sposób chcąc uwolnić się od Twego Boże polecenia. Ale Ty jesteś wszechmocny, zesłałeś wielką burzę, żeglarze dowiedziawszy się o przyczynie Twego gniewu i pod wpływem rady samego Jonasza, wrzucają go do morza. Potem ogromna ryba, która połknęła Jonasza, wyrzuciła go całego na ląd. I tak oto ocalony Jonasz na nowo, drugi raz stanął wobec Twego Panie posłania.

Tym razem Prorok spełnił Twe polecenie, głosił wezwanie do nawrócenia, Niniwitom, ale ciągłe żywił do nich niechęć. On nawet chciał byś przykładnie ukarał mieszkańców Niniwy i zniszczył ich miasto. Tak, on tego chciał. A tymczasem Niniwici, jakby jemu na złość nawróciwszy się szczęśliwie uniknęli Twej Boże kary.

Panie, piszę do Ciebie, bo wiem, że Ty każesz nam, współczesnym Jonaszom, także iść do Niniwy. Bo tamta Niniwa wcale nie zniknęła z historii, z mapy świata. Ona ciągle jest. Dziś tylko zmienia swą nazwę, dla nas nazywa się ona Ziemia Cieszyńska. Teraz rozumiem dlaczego Ewangelia mówi, że Pan Jezus przywołał do siebie apostołów i zaczął ich rozsyłać. Tak! Wtedy Pan Jezus zaczął i kontynuuje to rozsyłanie do dziś. Bo jest też ta nasza Cieszyńska Niniwa, i ona potrzebuje dzisiaj, teraz, nawrócenia, potrzebuje takich współczesnych Jonaszów.

Dlatego piszę do Ciebie ten list, bo nie bardzo mam ochotę głosić to wezwanie do nawrócenia. Wolałbym głosić tylko radosne wieści, pochwały. Wolałbym mówić, jak ci w rządzie - jak to jest dobrze, cudownie i że już jutro będzie jeszcze lepiej - a Ty każesz głosić nawrócenie, pokutę. „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. A ja już nie wiem jak, nie wiem czy przyjmą, czy posłuchają jak Jonasza, jak w Ewangelii?

Jonasz jednak poszedł, choć za drugim razem, to jednak poszedł. Poszedł i głosił upomnienie, wzywał do nawrócenia. I to jest ciekawe i dziwne zarazem - jak on to robił? On to swoje orędzie, to swoje kazanie głosił idąc przez miasto, głosił je na ulicy.

Panie Boże, ja chyba też powinienem tak samo.

Bo ludzie dziś się przyzwyczaili do głoszenia Ewangelii w świątyni. Kazanie stało się ważna częścią nabożeństwa. Taki zwyczaj został wypracowany przez Kościół. I to dobrze, że tak jest. Ale w tym ograniczeniu kazań tylko do Kościoła jest pewne niebezpieczeństwo.

Jonasz głosił swe orędzie na ulicach Niniwy, głosił idąc przez miasto. Jan Chrzciciel głosił na pustyni, potem nad brzegami Jordanu. Pan Jezus głosił wszędzie, gdziekolwiek przebywał, w łodzi miotanej falami jeziora, gdy był na górze, gdy zasiadał przy stole, głosił w domu Zacheusza, w krużgankach świątyni, w synagodze, nawet na krzyżu. Słowem wszędzie, gdzie byli ludzie.

Panie! Oj mi, nam wszystkim trzeba tak samo. Trzeba wyjść na ulice, do parków, na stadiony, pójść do domów, trzeba, bo są tacy i to jest ich nie mało, którzy tu do Kościoła nie przyjdą, których, znów - mogę się o to założyć - dziś w Kościele nie będzie. Nie, nie dlatego, że nie mogą, że muszą pracować, że pełnią jakąś tam służbę, że są chorzy, czy jeszcze zbyt mali. Nie, nie dlatego. Ci by chcieli, ale nie mogą.

Trzeba iść, bo są tacy, którym się nie chce tu przyjść, bo tak już zguśnieli, że stali się obojętni na Ciebie Boże, Ty ich nic nie obchodzisz. Są tacy, których to szklane pudło z napisem Sony, czy Philips tak zahipnotyzowało, że nie mogą się w niedzielę na tą godzinę oderwać, bo są tacy, co się tak zagubili w tym wielkim świecie, że nie mogą tu trafić, że dla nich nawet ta ścieżka z betonowej kostki trawą zarosła. Są tacy, którzy zawsze gdy idą do Kościoła, jakaś zła siła, jakiś zły człowiek każe im skręcić z tej drogi, iść na rynek, po prostu pcha ich w stronę Hypernowej, do kawiarni.

Muszę do nich iść, bo Ty chcesz się nad nimi ulitować, bo chcesz ich sprowadzić do siebie. Niniwa. Ależ to jest ciekawe - „Niniwa była miastem rozległym, na trzy dni drogi” - jak mówi Biblia, a zaraz potem jest napisane, że Jonasz począł iść przez miasto jeden dzień i wołał i głosił, żeby się opamiętali, nawrócili. I co? I uwierzyli Jonaszowi, nie, nie Jonaszowi, uwierzyli Bogu!

Uwierzyli, i to wszyscy uwierzyli. Uwierzyli „od najmniejszego do największego,” jak powie Biblia. Ale zaraz, zaraz, jak to uwierzyli? On, Jonasz szedł jeden dzień, a „Niniwa była miastem rozległym, na trzy dni drogi, skąd więc słyszała reszta, skoro Jonasz do nich nie dotarł, skąd inni się dowiedzieli. Pewnie ktoś im przekazał. Wiem, inni im powiedzieli, roznieśli orędzie Jonasza. Choć raz plotkarki zrobiły dobry użytek z języka. Ci co słyszeli Jonasza pomogli mu, rozgłosili po całym mieście Jego orędzie.

I to jest sposób. Przecież ksiądz nie dojdzie wszędzie. Przecież nawet wtedy-, gdy przychodzi do domu, i gdy byłaby okazja by dotrzeć do tych, co ich tu zwykle nie ma, a którzy przede wszystkim powinni to usłyszeć, to oni właśnie musieli pilnie wyjechać, wyjść do kolegi, no ewentualnie jeszcze nie wrócili z pracy, chociaż od roku już nie pracują. I to już pewnie kolejny raz. Tobie Panie przecież zależy na każdym, tych też chcesz zbawić.

Tak, Panie Boże, to jest myśl. Powiedz Panie tym, co tu dziś są w Kościele, otwórz ich uszy, żeby usłyszeli, że Ty nie tylko do tych 12 uczniów, ale do wszystkich powiedziałeś - „Idźcie i głoście”. Że każdy chrześcijanin ma pomagać współczesnym Jonaszom, ma roznosić, głosić Ewangelię na świecie, w swoim kraju, mieście czy wiosce, w sąsiedztwie, ale przede wszystkim najpierw w swoim domu. Ma najpierw swojej córce, synowi, wnuczce, a może Ojcu powiedzieć - opamiętaj się, modliłeś się dzisiaj? To niby niewiele, ale jak trudne czasami. A przecież prawdziwa pobożność jest pobożnością żywego serca. Prawdziwa religia jest religią życia. Gdzie wargi sercu kłamią, tam rodzą się błędy religijne, tam niebezpieczeństwa i manowce. Myśl biegnie szybko i rodzi się pytanie: z czego wyrosły nasze ewangelickie Kościoły? nasze ołtarze?, jak jest z naszymi sercami? To ważne pytania, na które można odpowiedzieć, że z serc ludu. Nie z tych letnich, obojętnych dla Boga, przemądrzałych i zarozumiałych, lecz z serc Jezusowi oddanych. Kościoły rodziły się z tych serc, dla których Bóg nie był poetycką przenośnią, filozoficznym pojęciem, tematem do spekulacji, lub wręcz pustym dźwiękiem, lecz z serc, które oświecone zostały światłem Ewangelii.

Panie, ale dalej mi nie daje spokoju ten Jonasz. Dlaczego mu uwierzyli. Co on takiego im głosił. „Jeszcze 40 dni, a Niniwa zostanie zburzona.” Acha! On im powiedział dokładnie: 40 dni, ani dnia dłużej. A ja, przecież nie mogę powiedzieć tak dokładnie. A może jednak mogę?. A jakby powiedzieć tak: nawróćcie się, bo zostało wam niewiele czasu, dokładnie tylko to jedno, wasze życie tu na ziemi. Przecież ono ucieka jak wczorajszy dzień. Czas nam tak szybko ucieka. Mamy tylko to jedno, jedyne życie.

Czy my uwierzymy? Pokaże życie. „Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.” A więc nie słowa, nie zapewnienia, przyjdę, ureguluję to swoje życie, nie słowa, ale czyny. Ty chcesz zobaczyć nasze konkretne czyny. I jesteś gotów się ulitować. Twoja dobroć nie zna granic. Dobrze wiem, że nie nasycę tęsknoty wewnętrznej, duchowej, będąc tylko gościem Twego przybytku. Gość bawi tylko na chwilę, potem musi odejść. Nie jest więc dane gościowi cieszyć się domem przyjaciół, on tylko może się przypatrywać jak domownicy nim się cieszą. Kto się Boże z Twoim domem zżył, czyje serce w nim się naprawdę pokrzepia, kto w nim pokoju dostępuje, kto się w nim czuje bezpieczny, ten sobie ten przybytek ceni i otacza go z należną czcią i ten też wiąże z Tobą swoje życie tu na ziemi, aż zwiąże je na zawsze w wieczności.

Ty jesteś wieczny, nieśmiertelny, Ty nie umierasz.

Pora kończyć Panie!

Ja Twoje dziecko! Amen.

Ks Dr Piotr Sitek

Kazanie wygłoszone podczas Pamiątki Założenia i Poświęcenia Kościoła w Międzyrzeczu- 20 lipca 2008 r.
powrót
Komentarze
  • Niedziela 11 listopada 2012,18:03:16
    ~ janek
    jezeli chcesz wiedziec wiecej , nie sluchaj klechy tylko poczytaj- yutube billi meyer pl... jest rozmowa o zyciu twojego ducha i reinkarnacji

W celu dodania komentarza musisz być zalogowany na forum serwisu miedzyrzecze.org.pl. Jesli posiadasz konto kliknij w link i zaloguj się.
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2015