Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
O¶rodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze
Pozdrowienia    dodaj
Temat miesiąca
Strona główna
powrt

 

 

Śp. Adam Zoń (19.12.1946 – 24.01.2021)

 

 

„Adam to był ten człowiek, który przychodził do Jezusa, który wierzył, który widział Go tutaj tak często. Widział kiedy modlił się, kiedy był na Eucharystii. Kiedy służył temu kościołowi przez wiele lat jako kościelny, spędzając wiele godzin tutaj w kościele, aby służyć Bogu. Czynił to z wielką wiarą. Czynił to z wielkim oddaniem i zaangażowaniem”.

 ks. Roman Berke

 

„Świętej pamięci Adam nam pozostawił swój ślad. W pierwszej kolejności w rodzinie, poprzez wyznawane wartości, miłość do żony, dzieci, do wnuków. To piękny ślad. Piękny ślad dojrzałego, odpowiedzialnego, głęboko religijnego przeżywania swojego życia. Zostawił także ślad dla nas, jako dla wspólnoty parafii w Międzyrzeczu, której przez lata służył. Jak powiedział ksiądz Roman w swoim kazaniu, „Adam kochał Jezusa”. Funkcja, którą tutaj sprawował wypływała z jego wielkiej wiary i głębokiej miłości do Pana Jezusa”.

 ks. Jan Waluś 

 

 

Relacja z uroczystości pogrzebowej w dniu 27 stycznia 2021 r.

– kościół pw. św. Marcina z Tours w Międzyrzeczu

 

Podziękowanie od żony, dzieci i wnuków

24 styczeń godz. 10:20, Jezu, ufam Tobie! – tak brzmiały ostatnie słowa, które wypowiedziałeś. Twoje tak bardzo chore, ale przepełnione miłością serce przestało bić dla nas, ale jeszcze mocniej zabiło dla Boga, który, jak wierzymy w to głęboko, wraz z Matką Najświętszą przytulił Cię i wezwał po imieniu do swego Domu. Twoje życie, tak piękne, szlachetne, ofiarne, dla nas, Twoich dzieci i wnuków będzie zawsze przykładem.

51 lat wspaniałego, zgodnego i oddanego Kościołowi i rodzinie życia naszych rodziców i dziadków było czasem wzrostu w wierze i dla nas. Byłeś najlepszym i najukochańszym mężem, tatusiem, dziadziem i pradziadziem. Mimo wielu cierpień, których od młodości nie szczędziło Ci życie, zawsze byłeś pogodny, uśmiechnięty, miałeś cudowne poczucie humoru, potrafiłeś nawet w najtrudniejszych sytuacjach zaufać bezgranicznie Bogu, oddać Mu wszystko, a innym wlać w serce otuchę. Pod koniec Twojego życia martwiłeś się, że już nie możesz nam pomagać, pracować, służyć, ale nam wystarczyło, że tylko byłeś wśród nas, sama Twoja obecność była dla nas prawdziwym darem od Boga. Czuliśmy zawsze Twoją miłość, troskę, serdeczność, ale czuliśmy też prawdziwą świętość, która płynęła z Twoich słów i czynów.

Dziś pragniemy podziękować i zapewnić, że zrobimy wszystko, byśmy mogli kiedyś spotkać się z Tobą, ukochany Dziadziusiu, w Domu Ojca. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci, modlitwie i w sercach.

 

 

Kazanie księdza Romana Berke

Droga rodzino pogrążona w bólu po stracie najbliższej osoby, męża, ojca, dziadka, dla mnie wujka.
Wszyscy zgromadzeni, którzy przyszliście tutaj, aby pożegnać Adama.
Czcigodni księża.

Piękne słowa usłyszeliśmy przed chwilą z Ewangelii. Jezus, który mówi: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę” (J 6, 37-38). I dalej mówi: „To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne” (J 6, 40). Adam to był ten człowiek, który przychodził do Jezusa, który wierzył, który widział Go tutaj tak często. Widział kiedy modlił się, kiedy był na Eucharystii. Kiedy służył temu kościołowi przez wiele lat jako kościelny, spędzając wiele godzin tutaj w kościele, aby służyć Bogu. Czynił to z wielką wiarą. Czynił to z wielkim oddaniem, z wielkim zaangażowaniem. Był blisko Pana Boga wtedy, kiedy mógł być tutaj blisko i wtedy, kiedy już nie mógł być tutaj blisko. Kiedy doświadczał bólu, choroby, cierpienia, a wiele tego cierpienia w swoim życiu doświadczył. Zawsze był blisko Pana Boga. Kiedy nie mógł on tu przyjść, to Bóg do niego przychodził, ponieważ takie było zawsze jego pragnienie, aby jego serce było zawsze oddane Bogu. Zawsze rozmodlony, pełen ufności. Cierpliwie znosił wszystkie swoje cierpienia, wszystkie swoje bóle, wszystkie swoje wizyty w szpitalach, a siłą dla niego była wiara, była modlitwa. Ta osobista i ta wspólna ze swoimi bliskimi, z żoną – ciocią Genią, z dziećmi. Gdy razem się modlili zawsze umacniała się też jego wiara i jego siła do znoszenia tych wszystkich trudów.

Dzisiaj przyszedł ten czas, kiedy możemy powiedzieć, że wujek Adam dojrzał. Poprzez ból, poprzez cierpienie, poprzez choroby, ale też dojrzał w tej wierze, aby spotkać Boga. Dojrzał do tego, aby już zasiąść z Panem Bogiem na tronie. Wierzymy, że tak jest. Oczywiście nikt tutaj nie jest w stanie powiedzieć i kanonizować nikogo, ale według tych słów, które Jezus powiedział nam w Ewangelii, to jest obietnica Boga, że ten kto widzi Syna i wierzy w Niego, ma życie wieczne, że Bóg nie odrzuca nikogo kto do Niego przychodzi. Dlatego to jest to słowo, które daje nam dzisiaj nadzieję. To jest to słowo, które budzi w naszych sercach wiarę. Pożegnamy człowieka, który był człowiekiem wiary i który może być dla nas takim przykładem. Przykładem wierności Bogu nie tylko wtedy, kiedy jest dobrze, ale także wtedy, kiedy jest trudno, kiedy boli, kiedy człowiek cierpi. Dlatego chcemy Bogu dziękować dzisiaj za jego życie, za to dobro, które dokonało się w jego życiu i też przez niego. Wierzymy, że też to, co daje nam Bóg jest, często mówimy, taką „nagrodą” za to, co czynimy na Ziemi. Chociaż wiemy, że jesteśmy zbawieni z miłosierdzia Bożego, to jednak stajemy przed Panem Bogiem z konkretnymi owocami naszego życia. I wierzymy, że owocem życia Adama była ta miłość małżeńska, wierna przez ponad pięćdziesiąt lat, przez pięćdziesiąt jeden lat, że owocem życia Adama są jego dzieci pięknie wychowane w wierze. Wnuki, dla których był zawsze kimś bliskim, kimś na kogo mogli liczyć. To są te owoce, tyle dobra, które się dokonało także tutaj w tej parafii, dzięki niemu, dzięki jego posłudze, który i fizyczne siły, i te duchowe tutaj pozostawił. Żegnamy go dzisiaj dziękując Bogu za dar jego życia i za to dobro, które się dokonało i wierzymy, że Jego miłosierdzie pozwoli mu jak najszybciej właśnie zająć to miejsce, które dla niego przygotował w Niebie.

Myślę, że każda taka chwila, kiedy gromadzimy się na pogrzebie bliskiej osoby, osoby którą znaliśmy, która była pośród nas, ale już odeszła, to też jest taki czas, aby spojrzeć na własne życie. Aby te słowa odnieść do siebie, ponieważ słowo Boże, które dzisiaj Bóg mówi, już nie mówi do Adama, ponieważ z Adamem rozmawia twarzą w twarz, bez zasłon. Już nie potrzebuje wiary, on widzi. My jeszcze żyjemy tutaj na ziemi i dlatego trzeba nam popatrzeć na nasze życie w świetle wiary. Zawsze w takich chwilach rodzą się pytania. Pytanie o to, jak przeżywam to swoje życie, czy rzeczywiście jestem tym, który przychodzi do Boga, czy moje serce zawsze jest blisko Niego? Czy w mojej modlitwie widzę Pana Boga i chcę pełnić Jego wolę w swoim życiu? Czy to wszystko, co czynię służy mojemu zbawieniu? Bo tak naprawdę ten czas który nam jest dany, czas naszego życia to jest największy skarb. To jest największy dar, który mamy tutaj na ziemi. Każda sekunda, każda minuta naszego życia. Możemy je zmarnować, możemy zmarnotrawić, ale możemy wykorzystać tak, jak mówił Prymas Tysiąclecia, że czas to nie pieniądz, jak niektórzy mówią, ale czas to miłość. Dlatego myślę, że dzisiejsze słowo Boże i ta sytuacja, w której jesteśmy, wzywa nas do tego, abyśmy nie marnowali żadnej sekundy naszego życia na to co nie jest miłością, na to co nie prowadzi do Boga, na to co jest zadurzeniem się w grzechu czasu tego świata. Dzisiejsza uroczystość pogrzebowa wzywa nas do nawrócenia, do przemiany serca, do przemiany życia. Do tego, abyśmy jeszcze bardziej Bogu byli wierni. Abyśmy zadali sobie to pytanie, gdybym dzisiaj to ja odszedł z tego świata, z czym stanę przed Bogiem? Czy Bóg zobaczy we mnie swój obraz? Czy Bóg zobaczy we mnie to odbicie Jego miłości wyrażane w słowach, w czynach wobec moich bliskich, wobec drugiego człowieka? Dlatego dzisiaj, kiedy modlimy się za bliskiego nam Adama, też módlmy się za siebie nawzajem, abyśmy tak żyli, żebyśmy mogli kiedyś spotkać się wszyscy razem tam, gdzie jesteśmy wezwani, w ramionach Ojca Niebieskiego. „Bo to jest wolą Ojca mego, aby ten, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Amen.

 

 

Słowo księdza Jana Walusia, proboszcza parafii

Bracia i siostry!

Zawsze, kiedy uczestniczymy w uroczystościach pogrzebowych jest w naszym sercu żal i ból, bo żegnamy kogoś, z kim byliśmy blisko, ale takie jest ludzkie życie. Ma swój początek i ma swój koniec. Dzięki temu, że jesteśmy ludźmi wiary, patrząc na niekiedy tą trudną sytuację, jesteśmy pełni nadziei i pewności, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy. Że następuje następny etap ludzkiego życia, życia już bez bólu, bez cierpienia, bez tych wszystkich krzyży, które są naszym udziałem w ciągu całego naszego życia. „Zostawić po sobie ślad, czytelny ślad dla tych, którzy pójdą po mnie, i którzy dzięki tym śladom będą mogli wrócić na dobrą drogę”. To powinno być mottem każdego naszego życia, aby tak je przeżywać, by zostawić czytelny ślad dla swoich następców. Świętej pamięci Adam taki ślad nam pozostawił. W pierwszej kolejności w rodzinie, poprzez wartości, miłość do żony, dzieci, do wnuków. To piękny ślad. Piękny ślad dojrzałego, odpowiedzialnego, głęboko religijnego przeżywania swojego życia. Zostawił także ślad dla nas, jako dla wspólnoty parafii Międzyrzecze, której przez lata służył. Jak powiedział Ksiądz Roman w swoim kazaniu, „Adam kochał Jezusa”. Funkcja, którą tutaj sprawował wypływała z jego wielkiej wiary i głębokiej miłości do Pana Jezusa. Dziękujemy mu za tą postawę, za ten ślad, który nam wszystkim zostawił. Wiemy, że Bóg, który jest bogaty w swoje miłosierdzie, to wszelkie dobro, które czynił w swoim życiu, w swojej rodzinie, w naszej wspólnocie parafialnej, że Bóg to wszystko nagrodzi. „W domu Ojca Mego jest mieszkań wiele” (J 14, 2) – jest mieszkanie dla każdego z nas. Bracia i siostry, każdego dnia zbliżamy się do tego momentu, kiedy my przekroczymy tą granicę, by cieszyć z tymi, którzy nas poprzedzili, by cieszyć się radością i chwałą świętych i zbawionych.

 

Ksiądz Roman – podziękowanie w imieniu śp. Adama

Pragnę wyrazić słowa wdzięczności w imieniu śp. Adama, mojego wujka. Pragnę najpierw podziękować za 51 lat wspólnie przeżytych w małżeństwie żonie Genowefie, która była największą miłością, wsparciem, przyjacielem i troskliwą opiekunką w czasie choroby. Z całą pewnością wujek Adam chce Ci ciociu podziękować za to oddanie, za siły, które włożyłaś w to, aby być zawsze blisko niego, aby pomagać w każdej sytuacji, w każdej chwili, szczególnie w chorobie. Za to, że kiedy 51 lat temu wypowiedzieliście to sakramentalne „tak” ono było realizowane w taki piękny sposób.

W imieniu śp. Adama dziękuję dzieciom. Córce Beacie z mężem, córce Alicji z mężem, synowi Piotrowi z żoną oraz wszystkim wnukom. Dziękuję za miłość, szacunek, troskę których doświadczałem przez całe życie, w zdrowiu i w chorobie. Pragnę podziękować też moim siostrom, bliższej i dalszej rodzinie, przyjaciołom, sąsiadom. Braciom Ewangelikom z księdzem Andrzejem. Znajomym i wszystkim tym, którzy wspierali mnie modlitwą w czasie mojej długoletniej choroby. Dziękuję Bogu za kapłanów, których postawił na drodze mojego życia, z którymi podczas dwudziestotrzyletniej posługi w kościele współpracowałem na chwałę Bogu. Wszystkim księżom, którzy dziś otoczyli ołtarz i sprawowali w mojej intencji Eucharystię składam serdeczne „Bóg zapłać”. Dziękuję całej służbie liturgicznej, ministrantom, organistom oraz Akcji Katolickiej. Podziękowania składam całemu personelowi medycznemu Ośrodka Zdrowia w Międzyrzeczu, Państwu Osuchom oraz Paniom pielęgniarkom, którzy zawsze z nadzieją i dobrym słowem byli gotowi przyjść mi z pomocą. Dziękuję delegacjom z pracy dzieci oraz wszystkim uczestnikom pogrzebu i dziękuję za modlitwę i przyjętą komunię świętą. Jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem – przepraszam.

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem do końca moich dni w cierpieniu i chorobie i mocno wierzę, że na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda mój miłosierny Pan.

 

powrt
Komentarze

W celu dodania komentarza musisz być zalogowany na forum serwisu miedzyrzecze.org.pl. Jesli posiadasz konto kliknij w link i zaloguj się.
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2021