Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Bocian biały on-line
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
O¶rodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesiąca
Strona główna
powrt

 Słowo Boże na 8 Niedzielę po Trójcy Świętej- ks. Andrzej Dyczek

 „ A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził? Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby na nim objawiły się dzieła Boże, Musimy wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Po tych słowach splunął na ziemię i ze śliny uczynił błoto, i to błoto nałożył na oczy ślepego. I rzekł do niego: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe ( to znaczy Posłany). Odszedł tedy i obmył się, i wrócił z odzyskanym wzrokiem”- Ewangelia Jana 9, 1-7
     Cierpienie, choroba, niemoc, są nierozłącznym elementem życia. Trudno nam się z tym wszystkim pogodzić, bo choć dzisiaj przed nami rozpościerają się wspaniałe odkrycia medyczne, znakomity sprzęt, wykształceni i pomagający lekarze, to jednak, pomimo takiego olbrzymiego potencjału nie zawsze radzimy sobie z chorobami. Choroba zawsze doskwiera, a człowiek musi stawić jej czoła.
    Czasami odwiedzając chorych można usłyszeć z ich ust słowa- „ Czy zdrowy zrozumie chorego”. Tak naprawdę może być, bo nam zdrowym, trudno wczuć się w ich los, niedolę, słabość, ból, smutek i to wszystko, co przeżywają.
Spotykamy dzisiaj na kartach Ewangelii człowieka niewidomego od urodzenia.
    Czy potrafimy wczuć się w Jego niedolę? Nie widział! Nie widział od urodzenia. Żył inaczej niż my!!
 To przykre nie móc dostrzec wielu pięknych rzeczy na tym świecie: niezwykłych barw natury i przyrody, zachodzącego i wschodzącego słońca, spadających płatków śniegu i bieli zimy, różnokolorowych liści w złotej gamie jesieni. Nie widzieć swoich najbliższych i ukochanych.
  Oczy są bezcennym skarbem pozwalającym czytać, widzieć, kontaktować się. Są nieocenione w naszym codziennym funkcjonowaniu. Jakim wielkim utrudnieniem człowieka jest nie widzieć i to od urodzenia. Trzeba to jakoś zaakceptować, przyjąć i przyzwyczaić się z tym żyć. Ale to bardzo trudne.
  W czasach Pana Jezusa to nie było jedyne piętno, które chorym boleśnie doskwierało. Było i drugie, które równie mocno raniło.
 Chorobę uważano, że jest skutkiem jakiegoś grzechu. Dlatego tych biednych ludzi nie obdarowywano współczuciem, ale wytykano palcami i patrzono na nich z ludzką surowością.
 Teoria zawinionego cierpienia pojawia się już wcześniej w Biblii. Przypomnijmy sobie Hioba i to, co go spotkało. Tak wielu bliskich jego sercu trzymało się teorii, że musiał poważnie zawinić wobec Boga i w tym upatrywano przyczynę jego straszliwych cierpień i nieszczęść.
 Od tych bardzo pesymistycznych i dręczących myśli uwalnia nas radosna wieść, zawarta w słowach Pana Jezusa:
„ Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, lecz, aby na nim objawiły się dzieła Boże.
Za te słowa powinniśmy Panu Jezusowi być bardzo wdzięczni. Nie wolno pogardzać żadnym człowiekiem cierpiącym, nie wolno nam sądzić, że człowiek dotknięty jakimś nieszczęściem jest szczególnym grzesznikiem, bo spotkała go kara Boża. Niewątpliwie pojawiają się cierpienia zawinione. Nie kwestionujemy tego, że alkohol, narkotyki czy inne rzeczy mogą stać się przyczyną wielu cierpień i nieszczęść, i mogą przynieść wiele zła tym, którzy nie potrafią nad tym panować.
 Pytania:, czemu, dlaczego, nie są najwłaściwsze i uzasadnione. Pan Jezus w tym konkretnym przypadku ewangelii odpowiada nam- „ aby, się na nim objawiły dzieła Boże. Dlatego człowiek może pytać, w jakim celu Bóg to zesłał i czego chce mnie przez to nauczyć?
 Zgodzimy się zapewne ze stwierdzeniem, że cierpienia są rozdzielane nierówno, według jakiegoś niepojętego dla nas klucza. To pozostaje dla nas, owiane pewną mgłą tajemnicy.
To, co uważamy dla siebie za złe, krzywdzące, niesprawiedliwe może mieć sens, którego nasz rozum  nie potrafi zrozumieć.
  Czasami wydaje się człowiekowi, że Bóg nie jest mu potrzebny. Ale gdy przychodzą burze rozczarowań, wichry doświadczeń, i wszystko rozpada się w gruzy, człowiek doświadcza słabości i nagle odkrywa, że bardziej zaufał sobie, innym, a nie Bogu. Zapomniał o Bogu, który nadaje naszemu życiu sens i ma nieograniczone możliwości.
 Cierpienia nie są rzeczą przypadku. Wszystko, zostaje użyte tak, by posłużyło ku dobremu tym, którzy Boga miłują.
Pamiętamy Józefa jego koleje życia, wiemy ile wycierpiał między innymi od swoich braci. I kiedy po latach mógł się na nich zemścić, nie uczynił tego, ale uzmysłowił im, że Bóg może obrócić zło w dobro.
 I tak może być w naszym życiu. Poprzez cierpienie możemy wyciągać właściwe wnioski, przybliżyć się do Boga, lepiej poznać siebie, uporządkować swoje życie i relacje z innymi. To, co trudne może posłużyć nam ku dobremu. Jeśli Bóg nam w danej chwili czegoś nie daje, to może dać coś lepszego później.
Ktoś powiedział, że są dwie perspektywy życia: perspektywa żaby i ptaka.
    Żaba wygramoliwszy się na kamień lub pień ściętego drzewa, jest dumna z siebie, że z tej wysokości może spoglądać na swoje bajorko, a jakże wielkie są dla niej wierzby rosnące nad brzegiem stawu. Skowronek, który nie jest większy od żaby, patrzy na to wszystko z wysokości swojego lotu i wierzby są wtedy takie małe.
   Tak patrzył Jezus. Nikt nie może powiedzieć, że On nie zauważał człowieka i Jego cierpień. Ale za tym wszystkim widział Boga i Jego dzieła.
 Dopuszczając na nas różne doświadczenia, ma w tym jakiś plan, zamiar.
 Wyznawcy Pana Jezusa wiedzą, że życie tutaj nie jest wolne od trudów, znojów, niepowodzeń, a nawet nieszczęść. Ale mając opiekę tego, który był tutaj na ziemi, i musiał tak wiele znosić, nie szemrają, ale potrafią dźwigać swój krzyż pod różnymi postaciami. Człowiek wierzący w Boga zdaje sobie sprawę, że jego prawdziwym celem nie jest ziemia i śmierć, a Królestwo Boże i zbawienie.
 Właściwa postawa, to pokazywanie swoim życiem, że Jezus jest dla nas ważny i chcemy Go w całej pełni naśladować, potrafiąc znosić to, co trudne i bolesne.
Taka postawa, może być bardzo pomocna dla innych, nie mogących sobie poradzić z życiem. Wykonywać Boże dzieła dopóki możemy, dopóki jest czas, dopóki trwa nasze życie tutaj na ziemi.
 Uwalniać się od utartych stereotypów życiowych. Wczuć się w los innych, i nie tylko współczuć, ale też im pomagać. Wypełniać Bożą wolę i zadania pamiętając, że i nasze życie naznaczone jest doświadczeniami i cierpieniami. Dziękować naszemu Panu, że pomaga nam w naszych ograniczeniach i niemocy.
To nasze zadania i mądrość życia.     Amen ks. A. Dyczek
powrt
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2020