Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Bocian biały on-line
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
O¶rodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesiąca
Strona główna
powrt

 II Niedziela po Wielkanocy- ks. Andrzej Dyczek

 
„ Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego, On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiedział złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi, On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście, bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych”- I List Piotra 2, 21 b-25
 
     Ludzkie cierpienie wpisane jest w nasze ludzkie życie i nierozerwalnie związane z naszą doczesnością. Któż go nie doznaje. Czasami to cierpienie przychodzi do nas nagle i nieoczekiwanie, innym razem wchodzi spokojnie w naszą rzeczywistość, ale zawsze doskwiera nam dotkliwie, a my z godnością chcemy to cierpienie znosić.
   Nie jesteśmy z tego zadowoleni, bo cierpienia zakłócają nam radość życia, szczęście, które chcielibyśmy przeżywać. Wydają się nie pasować do naszego życia.
    Pan Jezus bardzo dotkliwie zmagał się z cierpieniem. Przypomnijmy sobie, co musiał przeżywać na Golgocie i wczujmy się w tą straszną scenerię.
    Wzgórze Golgoty ogarnął niesamowity zgiełk. Uczeni w Piśmie, faryzeusze, zebrani ludzie wznosili szydercze okrzyki, żołnierze pobrzękiwali bronią, a cierpiący na krzyżu złoczyńcy jęczeli w niebogłosy. Jezus z trudem wypowiadał ostatnie słowa. Było ich niewiele.
    Ułaskawił swoich oprawców, powierzył matkę opiece Jana, wybaczył złoczyńcy na krzyżu.
   Gdy wypowiadał słowa- Pragnę, wzgórze ogarnął mrok, choć było jeszcze dość wcześnie. Nie było to naturalne zjawisko. To nie chmury ani przypadkowe zaćmienie słońca. Na trzy godziny cała okolica snuła się w ciemności. Kupcy jerozolimscy zapalili świece. Żołnierze przynieśli pochodnie. Cały wszechświat pogrążył się w żałobie. Niebiosa płakały nad umierającym Chrystusem.
 Umierający Jezus uniósł głowę i powieki. Spoglądał w niebo i resztkami sił wzniósł okrzyk do swego Ojca- Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił.
- Boże, dlaczego opuściłeś swego umiłowanego Syna- szlachetnego, niewinnego, dobrego, sprawiedliwego?
    My dzisiaj już wiemy, dlaczego? Bo jego Ojciec nienawidzi grzech, ma do niego odrazę.
  Jego umiłowany syn z przybitymi i rozpostartymi ramionami łamie boleśnie ojcowskie serce, czyni jednak zadość nieskalanej świętości niebios. Oczyszcza ludzkość z jej grzechu. Niebiosa zsyłają ziemi swój ostateczny dar: Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata.
   Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił. Te słowa kiedyś padły z ust umierającego Chrystusa, abym ja, nie musiał tak wołać. 
  My zapewne napisalibyśmy inną historię naszego zbawienia. Ale, nie do nas należy ten scenariusz.
 Od nas jednak zależy to, jak na ten scenariusz odpowiemy.
 Chrystus zostawił nam przykład, abyśmy wstępowali w ślady Jego. On dał nam przykład, wzorzec, który mamy naśladować. Jeżeli cierpimy, znosimy poniżenie, niesprawiedliwość, krzywdę to idziemy drogą, którą przeszedł nasz Pan. 
 Jezus cierpiał za grzechy człowieka, cierpiał, aby przybliżyć nas do Boga.
 Cierpiąc i dając właściwy przykład i my możemy przykładem własnego życia prowadzić ludzi do Boga.
 Ale teraz obraz rozpościera się dalej. Nie zatrzymuje na krzyżu i ofierze, ale biegnie przez triumf zmartwychwstania.
Dzisiaj mamy jeszcze inny obraz przed sobą wspaniały obraz Pasterza i Stróża naszych dusz.

Pasterz – to jedno z najstarszych określeń Boga. Wielokrotnie pojawiający się.

    Dla wielu z nas zauważenie wielkości tego obrazu może nie być łatwe. Jednak na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza w Judei z położoną w środku wąska wyżyną, obraz ten jest bardzo przejrzysty.
   Na tym wzniesieniu pasły się owce. Ponieważ trawy było mało i nie było naturalnych osłon, owce rozbiegały się na wszystkie strony.

Dlatego pasterz musiał być bardzo czujny i stać na straży, by nic złego im się nie stało.

W takim krajobrazie jak Judea, gdzie pastwiska stanowią nie ogrodzone skrawki terenu, poprzecinane zwodniczymi ścieżkami, którymi często przebiegają dzikie zwierzęta, człowiek jest niezastąpiony.

Na wysokich wrzosowiskach gdzie po nocy rozlega się wycie hien, widać jak pasterz stoi nie wyspany, spragniony, oparty o długi kij ze wzrokiem utkwionym w swoje rozproszone stado, dokładnie znający każdą owieczkę.

Patrząc na tę postać rozumiemy, dlaczego pasterz wysunął się na czoło historii tego ludu; dlaczego królowie nazywali siebie pasterzami.

Chrystus widział w pasterzu wzór wielkiego poświęcenia. Słowo pasterz jest  wzorem Bożej miłości wobec nas.

 Chrystus nazwany jest stróżem naszych dusz. To słowa w oryginale ma wiele określeń- stróż dobrych obyczajów, uczciwości, nadzorca właściwego wychowania, stróż prawa i porządku, przewodnik.
    Nasz Pan w swej miłości troszczy się o nas, w swojej mocy chroni nas i w swojej mądrości prowadzi nas właściwą drogą.
   Patrzę na swoją drogę życia. Ona nie jest łatwa, nie jest wolna od cierpień i doświadczeń. Czasami wydaje się za trudna i zbyt niesprawiedliwa. Bolesna i pełna słabości. Ale patrzę na mego Pana i odkrywam, ile w swoim poświęceniu i cierpieniu zrobił dla mnie.
     Dlatego mój Zbawicielu i ja pokornie wołam Ty cierpiałeś za mnie, byłeś gotowy z miłości do mnie na wszystko, dlatego ja chcę naśladować i iść z Tobą
       Dziękuję ci drogi Panie, że mogę ci ufać- Pasterzu mój i Stróżu mojej duszy. Prowadź mnie przez życie i opiekuj się mną.
 
 
 
               Amen   ks. Andrzej Dyczek
 
 

 

powrt
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2020