Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Bocian biały on-line
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
O¶rodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesiąca
Strona główna
powrt

 Kazanie- Niedziela Palmowa-05.04.2020- ks. Andrzej Dyczek

 
  „ A gdy On był w Betanii, w domu Szymona trędowatego i siedział przy stole, przyszła niewiasta, mająca alabastrowy słoik czystego olejku nardowego, bardzo kosztownego; stłukła i wylała olejek na głowę jego.
A niektórzy mówili z oburzeniem między sobą. Na cóż ta strata olejku? Przecież można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I szemrali przeciwko niej.
Ale Jezus rzekł: Zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze mieć będziecie pośród siebie i gdy zechcecie możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. Ona, co mogła to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb.
Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.” – Ewangelia Marka 14, 3-9
 
      Dramaturgia cierpienia Jezusa Chrystusa narasta. Ciągle jej jeszcze nie dostrzegają uczniowie. Żyją w swoim świecie, w którym ich Pan ma dalej nauczać, uzdrawiać, czynić cuda, a być może już za niedługo będzie obwołany królem, a oni dzięki temu będą kimś.
    Teraz spotykają się w domu Szymona trędowatego. Wieczerza, na którą zaproszono Jezusa ze swoimi uczniami jest ucztą wdzięczności. Szymon niegdyś trędowaty, był wdzięczny za uzdrowienie.
    Jako chory na tą straszną i nieuleczalną chorobę, nie mógł przebywać w swoim domu, ale w obozie trędowatych, obdarty ze swojej godności. Teraz chciał się kolacją odwdzięczyć Jezusowi.
 I oto pewna niewiasta przyniosła, to, co dotąd przechowywała jako swój cenny skarb: słoik czystego olejku nardowego wartości aż 300 denarów. Ta kobieta ofiarowała równowartość prawie rocznego wynagrodzenia.
     Czy więc możemy dziwić się, że zebrani uznali to za wielki marnotrawstwo? Tyle można było kupić jedzenia biednym! Jezu czy było to potrzebne?
     W tamtych czasach ludzie nie siedzieli przy jedzeniu. Spoczywali na niskich kanapach w pozycji półleżącej, opierając się na lewym łokciu i posługując się prawą ręką przy spożywaniu posiłku. Zatem każdy, kto podchodził do tak spoczywającej osoby, znajdował się znacznie powyżej niej. Do Jezusa podeszła kobieta trzymając alabastrowa fiolkę z olejkiem. W dobrym tonie było wylanie kilka kropel perfum na gościa, gdy przybywał do domu lub zasiadał do spożycia posiłku.
  Ale kobieta nie wylała kilka kropli na głowę Jezusa, lecz rozbiła słoik i namaściła Jezusa całą jej zawartością.
     Pan Jezus stanie w obronie tej kobiety.
Jak wyglądałby ten świat, gdybyśmy my ludzie kierowali się tylko rozumem i wyrachowaniem, a nie gorącym uczuciem i miłością?
Gdyby nie było spontanicznych, ciepłych czynów miłości? Miłości, która nie liczy i nie pyta o opłacalność.
 Nasz świat byłby biedny, nasze życie pozbawione  szlachetności, wrażliwości i uczuć.

Co by było gdyby Pan Jezus kierował się wobec nas rozsądkiem, a nie miłością? Czy skierowałby swoje kroki do Jerozolimy, gdzie po tak cudownym powitaniu czekała go męka i śmierć?

Gdyby kierował się rozsądkiem, a nie uczuciem zapewne posłuchałby Piotra i nie poszedłby tam.

Na Golgocie złamane zostało ciało Jezusa i wylana Jego krew, której wartości nie można zważyć ani srebrem, ani złotem.

Naszym często wielkim problemem jest, że chociaż jesteśmy skłonni zrobić coś pięknego i szczególnego, to jednak tego nie robimy?

    W przypływie impulsu i emocji chcielibyśmy kogoś pochwalić, powiedzieć miłe słowo, podać pomocną dłoń, przytulić, to jednak tego nie czynimy, bo niestety rozsądek bierze górę nad chęciami. Boimy się, że zabrzmi to niezręcznie, że zostaniemy źle zrozumiani. Impuls miłości dusimy w zarodku.
    A przecież świat byłby piękniejszy, radośniejszy, szczęśliwszy gdybyśmy decydowali się na życzliwość, miłość, dobro.
    Dzisiaj w tych bardzo trudnych chwilach dla nas, wyłania się wśród wielu ludzkich serc potrzeba, by coś zrobić dobrego dla potrzebujących. Może zrobić zakupy dla starszych ludzi, może zaangażować się w wolontariat i w ramach niego jakoś pomoc potrzebujących, można włączyć się finansowo i wesprzeć służbę zdrowia w podstawowy sprzęt ochronny by lekarze, pielęgniarki i ratownicy mogli czuć się bardziej bezpieczni. Dzieci pragną przygotować kartki świąteczne z życzeniami i podziękowaniami, dla tych, którzy pomagają i ratują chorych.
 Nie obawiajmy się, podejmujmy to wielkie wyzwanie kochania drugiego człowieka. Cieszmy się, że możemy wiele dobrego uczynić dla drugiego człowieka, nie zapominając nigdy o tym, co zrobił dla nas Chrystus.
     Niedziela Palmowa bardziej kojarzy się nam z uroczystym wjazdem Jezusa do Jerozolimy, niż z kobietą, która przychodzi Jezusa namaścić na pogrzeb.   Jezus ja broni przed wielką krytyką zebranych nie, dlatego, że nie pochwala troski o ubogich.
    Wie, że ta kobieta jest narzędziem w ręku Jego Ojca, że rozpoznaje w Nim Mesjasza i namaszcza go na pogrzeb.
   Niedziela Palmowa. Z jednej strony wiwatujący tłum wołający- Witaj królu, a z drugiej strony kobieta, która łamie obowiązujące zasady: sama wśród mężczyzn, ale, czyni tak wiele dla Chrystusa.
   Wielu zapewne z tych, którzy tak entuzjastycznie  witali Jezusa, parę dni później dali się zmanipulować by wołać do Piłata ukrzyżuj go. A ta kobieta kochała Jezusa i ofiarowała mu nie troszeczkę, ale naprawdę bardzo dużo.
     Pan Jezus staje na naszej drodze. Jak będziemy Go witać? Co będziemy czuć? Czy to spotkanie z Nim poruszy nasze serca i sprawi, że ta więź stanie się jeszcze bliższa, ważniejsza, cenniejsza i ufniejsza?
    Czy dotknięci Jego bliskością, będziemy chcieli coś dobrego czynić dla bliźniego?
   Dla najbliższych, gdy pozostajemy z nimi w domu, dla rodziny, że zadzwonimy i porozmawiamy; dla innych, że tak jak ta kobieta, będziemy chcieli się swoim dobrem podzielić. Jeśli tak, to będzie to cenny czas.
             Amen              ks. Andrzej Dyczek
 
powrt
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2020