Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Bocian biały on-line
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziœ
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
Przedszkole Marcinek
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
Ośrodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesišca
Strona główna
powrót

Śmierć i pogrzeb ks. dr. Andrzeja Krzywonia
data dodania: Wtorek 6 września 2011

100-lecie śmierci ks. dr. Andrzeja Krzywonia

W tym roku, 16 września mija 100 lat od śmierci pierwszego proboszcza naszej parafii ks. dr. Andrzeja Krzywonia. Oto jak relacjonowała to wydarzenie ówczesna prasa:

                              Poseł Ewangelicki nr:38 z dnia 23 września 1911 roku:

Ks.Superintendent                                                                                                                                      Dr. Andrzej Krzywoń

Po krótkiej chorobie umarł w przeszłą sobotę, dnia 16 września ś. p. ks. Krzywoń, superintendent morawsko-śląskiej dyecezyi. Pogrzeb jego odbył się we wtorek, dnia 19 września w kościele względnie na ewangelickim cmentarzu skoczowskim.

      Ks. Krzywoń urodził się w roku 1844 w Trzycieżu na Śląsku, umarł więc w 68. roku życia. Po zakończeniu studyów teologicznych w Wiedniu i Heidelbergu został w r.1866 wikaryuszem superintendencyalnym w Bielsku; potem przez 21 lat, aż do roku 1889 był pastorem w Międzyrzeczu, a nareszcie pastorem zboru skoczowskiego. Po śmierci ks. seniora Terlitzy w Goleszowie został w r. 1888 po pierwszy raz wybrany seniorem śląskim i był nim, wybierany jeszcze trzy razy, przez 21 lat. Po śmierci ks. Haasego w roku 1909 przeszedł w wyborach superintendenta dyecezyi morawsko- śląskiej, aby ten urząd sprawować tylko przez dwa lata.

      Na pogrzebie zebrały się wielkie tłumy uczestników, iż nie tylko w kościele, lecz jednocześnie i na placu kościelnym było trzeba odprawić nabożeństwo żałobne. Przybyli także radca dworu Dr. Haase, kierownik Naczelnej Rady Kościelnej, i prezydent krajowy hr. Coudenhove. Księży przyszło na pogrzeb trzydzieści i dwóch.

      Najprzód ks. Schmidt z Bielska miał kazanie niemieckie, mówiąc na tekst z księgi proroka Jeremiasza 3,15: ,, Dam wam pasterze według serca mego i będą was paść umiejętnie i rozumnie.” Kazanie polskie powiedział ks. senior Glajcar z Drogomyśla na podstawie wyroku 2 Sam. 3, 38: ,, Azałi nie wiecie, że hetman, a bardzo wielki poległ dziś w Izraelu?” Między tem radca dworu Dr. Haase i ks. superintendent Fritsche z Białej przemówili z przed ołtarza, aby pożegnać zmarłego, pierwszy imieniem Rady Kościelnej, drugi imieniem Wydziału synodalnego, którego ks. Krzywoń był także członkiem w ostatnim czasie. Pod koniec nabożeństwa ks. Pustówka z Miedzyrzecza wypowiedział słowa pożegnania imieniem dwóch zborów, międzyrzeckiego i skoczowskiego, w których zmarły po kolei sprawował urząd pastora. Na placu kościelnym wygłosił kazanie ks. Mrowiec z Wisły, obrawszy sobie za tekst słowa apostolskie 1. Kor. 15,10: ,, Łaską Bożą jestem tem, czemem jest, a łaska Boża przeciwko mnie daremna nie była.”

     Na nowym cmentarzu skoczowskim zwłoki pobłogosławił ks. Broda z Goleszowa, ale przedtem ks. senior Winkler ze Wsecina zbrał głos, aby imieniem senioratu su dolskiego pożegnać zmarłego superintendenta. Kończymy zdaniem z jego przemówienia: ,,Każdy człowiek ma swój czas. Pan może błogosławić i zachować, cośmy wykonali, i może też odpuścić, w czemeśmy  jako ludzie zbłądzili.”

 Nowy Czas nr 39 z dnia 24 wrześni 1911 roku pisał tak:

Ks. superintendent dr. Krzywoń

Gdy z powodu zgonu ś. p. niezapomnianego i wielce zasłużonego ks. superintendenta dra Teodora Haasego w r. 1909 zawakowała posada mor.-śląskiego superintendenta, wtedy, wyjąwszy stronnictwo narodowe, powszechnie sądzono, że najgodniejszym i najodpowiedniejszym następcą jego może być jedynie śląski senior ks. Andrzej Krzywoń który podczas urzędowania swego jako senior w przeszło 20 latach zdał niezliczone dowody  niepospolitego swego talentu, swej wprawy, znajomości rzeczy, gruntownej wiedzy i ściśle rzeczowego, bezstronnego, nader sumiennego załatwiania spraw kościelnych. W niemałe osłupienie wprawiło wszystkich, że narodowcy którzy sami kolejno trzykroć ks. Krzywonia seniorem wybierali, tak że wybór każdym razem jednomyślnie uskuteczniony został, naraz wydali hasło: nie wybierać ks. Krzywonia, którego przecież sam duchowny wódz narodowców indyskretnie przy pewnej uroczystości w Nawsiu, gdy jeszcze o tem ani myśli nie było, zapewniał o tem, że jest ich przyszłym kandydatem na posadę mor.-śląskiego superintendenta i rozwineli szaloną agitacyę przeciwko niemu, jeżdżąc nawet po Morawach Czechom przedstawiając go jako Niemca a Niemcom znów jako Słowiana. Szło im o to aby opanować superintendenturę, żądza władzy ich omamiła i chcieli przeforsować kandydaturę osoby, której chcieli użyć jako narzędzia do osiągnięcia swych celów, aby zdobyli wszelkie urzędy kościelne i narodową politykę wnieśli w kościół i urzędy. Sprawa się im dzięka rozsądnemu zmysłowi zborów i presbyterstw pragnących w obrębie kościoła spokoju i dalekich od tego, aby łączono politykę ze sprawami kościelnymi i religijnymi, nie udała. Za to niesłychaną wsciekłością i nienawiścią, wyzuci z wszelkiej przyzwoitości i okazywania czci, jaka się należy przełożonym według czwartego przykazania, prześladowali wybranego superintendenta w czasie jego dwuletniego urzędowania. Co pod tym względem >>Poseł<< nazywający się >>ewang.<< pisał -a artykuły pisane były przez wielebnych pastorów narodowców, z powołania uczących czcić rodziców i przełożonych, szczególnie przez jednego z tych, co stanowili najbliższe otoczenie superintendenta będąc jego pomocnikami w pracy- te napaści, obelgi, nieprzyzwoite podłe zarzuty, nie opierające się na faktach, te kłamstwa z palca wyssane i obliczone na naiwność ludzi sądzących, że, co drukowane to z prawdą się zgadzające, to niesumienne odsądzania od czci, to nieustanne ubliżanie i krzywdzenie będzie stanowiło ciemną kartę w dziejach naszego kościoła na Śląsku i nie posłuży ku honorowi naszych narodowców, którzy skompromitowali nasz kościół. Pewien człowiek uczciwy z ich szeregów stanowczo potępił ten sposób walki i powiedział wobec nas, że się za to wstydzić trzeba, że ewangelicy policzkują swego dostojnika kościelnego i gorzej się z nim obchodzą, niż jako podły gazda z swym parobkiem. Każdy nieuprzedzony, mający poczucie przyzwoitości chyba przyznać musi, że ten sposób walki potępienia godny i że ci, co tak postępowali, nie czynili tego w sposób ewangelicki. Smutno to, że sprawa ta nawet przed sądem miała być załatwiona. Niesumienne podburzanie ludu, rozniecanie podłych instynktów, podkopywanie powagi przełożonych i władz kościelnych, uiszczenie w sercach pietyzmu, zaufania i wdzięczności- to zasiew zły, z którego gorzkie wyrosną owoce. Napiętnować należy całą tą wyprawę krzyżacką pewnych narodowych fanatyków, gdyż zgasłemu nieboszczykowi niejedno zmartwienie sprawiła a do wzmocnienia jego nadwątlonego zdrowia na pewno się nie przyczyniła. Że nieboszczyka nawet o niewiarę posądzano, że się rozpisywały o nim jakoby poniewierał chrześc. obyczajami i obrządkami, to było szczytem feryzeismu, duchowej zarozumiałości i pychy. Niech sobie przeczytają ustęp w liście do Rzymian w r. 14. i w wierszach 4.,10. do 13. i sami osądzą, czy się sami do tych słów apostolskich stosowali.

    Ks. Andrzej Krzywoń urodził się w Trzycieżu 31. maja 1844 r. z rodziców rolników na wskroś poczciwych, pracowitych i pobożnych. Matka była wprost wzorem chrześcijańskiej kobiety, pełna dobroci, serdeczności i powagi. Chłopca nadzwyczaj uzdolnionego wysłali rodzice do ewang. gimnazyum w Cieszynie, które z celującym postępem ukończył mając zaledwie 17 lat. Po ukończonych studyach gimnazyalnych udał się młodzieniec na wszechnicę w celu studiowania teologii do Wiednia, później za granicę do Heidelbergu, wówczas bardzo głośny uniwersytet mającego. Studya teol. odbył gruntownie i nabył niezwykłej umiejętności teol. I mając wielki talent wymowy popisał się jako kandydat swymi kazaniami. Od ławy szkolnej łączyła go najściślejsza przyjaźń z śp. ks. Janem Karzłem, byłym pierwszym pastorem zboru skoczowskiego, który był od r. 1868 najpopularniejszym kaznodzieją, ulubieńcem naszego śląskiego ewangelickiego ludu. Nieboszczyk ks. Krzywoń był zwolennikiem liberalnej teologii owego kierunku w teologii który nie trzyma się ślepo litery, lecz szuka ducha ożywiającego, nie sprzeciwia się postępowi i rozwojowi nauk, owszem sądzi że zagadnienia najwyższe i najgłębsze w formie czasowi odpowiedniej i pojęciu ludzkiemu przystępnej, podawanymi, rozwiązywanymi i załatwianymi być winne. On umiał połączyć z poglądami postępowymi serdeczną pobożność, jaka nie w słowach przyjętych i wyrażeniach ustalonych ale w mocy i okazaniu ducha i w prowadzeniu życia się objawia. W r. 1868 został nieboszczyk przez ks. superintendenta Samuela Schneidera w Bielsku ordynowany. Tam przy boku tego męża , który w latach 1848,1849 i następnych wywarł nie mały wpływ na ukształtowanie stosunków kościelnych i na przysporzenie równouprawnienia wyznaniowego  i sobie zjednał wielkie zasługi o dobro kościoła naszego, pracował ks. Krzywoń przez dwa lata jako wikariusz superintendencjalny. W r. 1868 został powołany na stanowisko pierwszego pastora nowoutworzonego zboru w Międzyrzeczu, gdzie z wielkim błogosławieństwem pracował przez 20 lat. Międzyrzeczanie zachowali mu do dnia dzisiejszego wdzięczną pamięć i zawsze przy każdej nadarzającej się sposobności obsypywali ulubionego duszpasterza dowodami swej głębokiej czci i niezgasłego przywiązania do niego. W r. 1888 po śmierci ks. seniora Terlitzy został wybrany ks. Krzywoń śląskim seniorem a następnego roku pastorem zboru skoczowskiego jako następca swego najlepszego przyjaciela ś.p. ks. Jana Karzła. W Skoczowie stojąc w pełni wieku, przyzwyczajony do pracy, rozwinął w znanej gorliwości i sumienności nie tylko w zborze, ale i na niwie naszego śląskiego i ogólnego kościoła jako senior nader żywą i skuteczną działalność. Jako senior brał udział w obradach 5 synodów generalnych, gdzie uzyskał wielkiego znaczenia i szczerego poważania ze strony członków synodu dla swej niezmordowanej pracowitości, dokładnej znajomości prawa i ustaw, niepospolitej wprawy parlamentarnej i zdolności do załatwienia najtrudniejszych kwestii. Nie dziw, że ostatni wybrał nieboszczyka do wydziału synodalnego a. w., tej najwyższej władzy autonomicznej naszego kościoła, w której piastował urząd zastępcy przewodniczącego. W r. 1909 został ks. Andrzej Krzywoń większością głosów wybrany mor.-śląskim superintendentem, jako takowy postanowieniem Najwyższem dnia 12 sierpnia 1909 r. przez Najjaśniejszego Pana zatwierdzony i 5. września instalowany. Jako superintendent dokonał dwukroć aktu ordynacji w zborach morawskich w języku czeskim ku niemałej radości tamtejszych zborowników. W zborze skoczowskim powstał głównie jego staraniem dom sierocy i ochronka, który zakład otaczał staranną troskliwością. On postarał się o utworzenie zakładu dla kaznodziei podróżującego w obrębie śląskiego senioratu, tak samo u władz powołanych do wyjednania posady wikariusza senioralnego na koszt pauszalu państwowego naszemu kościołowi przyznanego. Nie tylko kościół był polem obfitej pracy jego, lecz tak samo i szkoła. Przez 21 lat był ks. Krzywoń członkiem powiatowej rady szkolnej a przez 4 lata członkiem krajowej rady szkolnej. Tu i tam bronił nie tylko interesów ewangelickich zakładów szkolnych lecz w ogóle pracował dla dobra pospolitego naszego kraju i państwa. Nie mniej zawdzięczają mu zakłady humanitarne skuteczną interwencję czy u stowarzyszeń im. Gustawa Adolfa, czy u władz krajowej czy państwowej. Ta wszechstronna, obfita i skuteczna praca ks. Krzywonia doznała uznania monarchy, który zmarłemu był nadał mu krzyż kawalerski orderu im. Franciszka Józefa I. Tak samo otrzymał ks. Krzywoń medal zasługi za 40-letnią wierna pracę. Z okazyi pięćdziesięciolecia patentu protestanckiego otrzymał on w roku 1911 od ewangelickiego teologicznego fakultetu w Wiedniu godność doktora teologii. Tak prowadziła ręka Boża sługę swego na wyżyny życia, pracy i czci ale on sam zawsze pozostał skromnym, nie panoszył się, nie wynaszał, chętnie nachylał się do niskich. Ta sama ręka Boża która mu błogosławiła, też go ciężko doświadczała. Ostatnimi laty częściej zasłabnął szczególnie od owego czasu, gdy śmierć zięcia ś.p. proboszcza jaworskiego ks. Pawła Wałacha wr. 1907 zadała jego sercu ciężki cios. Mimo słabości sprawował tego roku aż do 15. sierpnia urząd swój z wielką gorliwością i sumiennością. Otrzymawszy urlop celem uzyskania sił fizycznych, niestety on, któremu życie pracą było, wpadł w ciężką chorobę, z której nie miał być za wolą Bożą uzdrowiony do dalszej ulubionej pracy. W gronie rodziny swej pokrzepiwszy się św. wieczerzą, która jemu podał syn jego c. k. profesor w Cieszynie Brunon i pojednawszy się z Panem swym, któremu wiernie służył, zasnął sobie w pokoju w sobotę wieczorem jeszcze z ostatniej pościeli przesyłając swym ukochanym zborownikom i diecezjanom swoje pozdrowienie i prośbę do braterskiej zgody. Pozostawia on po sobie zacną wdowę, Tośkę z Wolfów z którą w wzorowym nader szczęśliwym małżeństwie przeżył 43 lat, 2 synów, 2 córki, synową, 3 wnucząt, brata, bratową i licznych dalszych krewnych. W szeregach mor.-śląskich superintendentów zajmuje superintendent dr. Krzywoń z kolei 7. superintendent, który najkrócej sprawował urząd superintendenta, bardzo poczesne stanowisko. Mąż o czystym charakterze, o niepospolitych zdolnościach, o gruntownej wiedzy teologicznej, o skrupulatnej sumienności i prawości umysłu i niezmordowanej pracowitości, przy tym skromny, uprzejmy, ludzki, pełen dobroci, kapłan według serca Bożego i duszpasterz prawy nie wyjdzie z pamięci swych zborowników i diecezjan, którzy bez uprzedzenia sądzą. Pochodząc z ludu śląskiego miał superintendent ks. dr. Krzywoń dobre wyrozumienie dla potrzeb tego ludu. Usiłowaniem zgasłego było zawsze aby nasz lud ewangelicki znany ze szczerej pobożności, pracowitości, szukający oświaty i zgody i utrzymujący dobre stosunki z niemieckimi ewangelikami, od których w ciągu lat począwszy od czasów reformacji aż dotąd doznawał tyle pomocy materialnej i duchownej, i nadal pozostał tym czym był i powinien być, pochodnią ewangelii Chrystusowej, strażą na pograniczu, gdzie stykają się prądy zachodnie i wschodnie, ludem świadomym sobie, ze tylko z ewangelii moc do życia, światło dla serca i zbawienie dla duszy. Dlatego też ks. Krzywoń podzielał zapatrywania, zasady i dążenia naszego czasopisma i takowe ile mógł zasilał wiadomościami z dziejów naszego kościoła. Dzięki jemu i za tę pracę. Cześć pamięci jego!

ŚLĄZAK nr. 38 z dnia 23 września 1911 roku pisał tak:

† Dr. Andrzej Krzywoń ,
superintendent dyecezyi morawsko-śląskiej.

W sobotę, dnia 16. b.m.   o godz. 6. wieczorem, zakończył doczesną pielgrzymkę przewielebny ks. superintendent dr. Andrzej Krzywoń. Pełne w plony życie przestało istnieć- serce pełne miłości przestało bić. Ten wpływ duchowy, idąc w parze z rozsądkiem i ujmującą uprzejmością, jak roztaczał na około siebie podczas swego długoletniego urzędu, bo jako duszpasterz stał przez 46 lat niezachwiany na swem stanowisku duchownem, był bardzo znaczny. W swej gminie obudził on żywe życie duchowe zawsze zdrowe, obce wszelkiemu gorączkowemu entuzjazmowi. I dlatego przylgnęli do niego jego zborownicy całym sercem jak do swego przyjaciela i ojca kościoła. Był on ściśle w duchu chrześcijańskim utwierdzoną osobistością, a kiedy po śmierci powszechnie lubianego superintendenta ś. p. dra Teodora Haasego padł wybór na to odpowiedzialne stanowisko na niego, to wszystkim wiadomem było, że powierzony mu wysoki posterunek kościelny połączony z tyloma trudami spełniał będzie sumiennie, uprzejmie i bezpartyjne z wyrozumieniem i rzadką napotykaną znajomością ustaw.

               Co prawda nie doczekał się ś.p. superintendent późnej starości, spełniwszy 68 lat życia swego, ale życie jego aczkolwiek nie tak długie pełne było owoców. Zbór ewangelicki trwałą i gorącą pamięcią starał się będzie odwzajemnić się za tę pełną mozołów i trudu długoletnią pracę, jaką roztaczał dla jej dobra. Jako członek gminy zdołał sobie swą uprzejmością i bystrym rozumem zjednać serca wszystkich jej członków, a ta miłość, jaką doń żywili nie przestała istnieć z zamknięciem się nad nim opoki ziemskiej, ona będzie jako kaganiec rzucać światło nad jego cichą mogiłą, błosząc, że imię jego jako człowieka rzadkiej rzetelności i sumienności, jako duszpasterza kroczącego sciśle wytkniętą przez swego poprzednika drogą- drogą zachowania rodzinnego charakteru jego kościoła trwać będzie i nadal w sercach jego znajomych, kolegów i przyjaciół.

               Zgon jego okrył grubą szatą żałoby, szerokie koła, które go znały, wrył się przedewszystkiem głęboko w serca jego rodziny. W nim utraciła ona swoją głowę, osłonę przed nawałnicami życia. Oby zatem te liczne, płynące z głębi serca wyrazy współczucia nie tylko od grona znajomych, przyjaciół i krewnych  lecz także od wszelkich instancji tak krajowych jak i państwowych, oraz z Najwyższej Kancelaryi dworskiej przyczyniły się do osuszenia łez złamanej zadanym ciosem rodzinie.

               Obrzęd pogrzebowy ś. p.  superintendenta dra Andrzeja Krzywonia był wyrazem ogólnej żałoby. Już w godzinach przedpołudniowych można było widzieć liczne orszaki ludności wiejskiej okalającej z piętnem żałoby farę szanowanego duszpasterza. Pociągi z Bielska I Cieszyna przyniosły liczne zastępy żałobnych gości z blizka i z dala; wśród grona licznych dostojników ewangel. Koscioła zjawili się przedstawiciele państwowych urzędów komunalnych a miedzy nimi radca dworu i kierownik Iwang. Naczelnej Rady Kościelnej Dr. Wolfgang Haase, superintendent galicyjskiej dyecezyi Dr. Fritsche z Białej, zastępca superintendenta Dr. Schmidt z Bielska, senior Winkler z Wsetina, senior Glajcar z Drogomyśla, konsenior Broda z Goleszowa, ogółem 31 ewangel. Duchownych, nadto prezydent sądu obwodowego, radca dworu Harbich z Cieszyna, radca rządu Chmel i insp. Rady szkolnej Slameczka z Opawy, jako przedstawiciel c. k. rady szkolnej krajowej, starosta Kulisz i powiatowy starosta szkolny prof. Wiśniowski z Bielska, radca rządowy i kurator Karell, dyrektor c.k. gimnazyum Dr. Streintz , nadradca sanitarny Dr.Hinterstoisser z Cieszyna, burmistrz Dr. Bukowski z Cieszyna, burmistrz i kurator Hoffmann z Bielska, arcyks. oberforstrat Nikodem z Cieszyna, delegacya kolegium profesorskiego niem. gimnazyum,   szkoły realnej, seminaryum naucz. w Cieszynie, ewangel. seminaryum  nauczyciel. w Bielsku, liczne presbyterya, urzędnicy państwowi, wydział gminny, miejscowa rada szkolna, katolickie duchowieństwo, izraelicka gmina wyznaniowa oraz korporacye  miasta Skoczowa. O drugiej godzinie t. zn. na czas kiedy był wyznaczony obrzęd pogrzebowy przybył automobilem prezydent krajowy Jego eksces. Maksymilian hr. Coudenhove w towarzystwie sekretarza prezydyalnego   śląskiego rządu krajowego dra Grossa, przyjmowany przez starostę Kulisza oraz przedstawicieli ewangel. gminy kościoła. W domu żałoby złożył kondolencyę Jego Ekscelencya rodzinie zmarłego, profesorowi Brunonowi Krzywoniowi oraz przedstawicielowi ewangel. Kościoła radcy dworu drowi Haasemu, superintendentowi drowi Fritschemu, zastępcy superintendenta drowi Schmidtowi   i seniorowi Glajcarowi.

               W kościele wygłosił nasamprzód mowę pogrzebową w jezyku niemieckim zastępca superintendenta Dr. Schmidt, następnie senior Glajcar w polskim języku, w których z czcią przedstawiono zasługi zgasłego. W międzyczasie odśpiewał chór kościelny Goethego: >>Der du von dem Himmel bist<<. Po niemieckim kazaniu wystąpił na stopnie ołtarza radca dworu dr. Haase i w pełnym uznania i wdzięczności słowach złożył imieniem naczelnej rady kościelnej dzięki zmarłemu. Po nim wygłosił superintendent dr. Fritsche imieniem galicyjsko-bukowińskiej dyecezyi ostatnie słowa pożegnania zmarłemu. Ponieważ kościół nie mógł  objąć całego  grona żałobnych, przeto na placu kościelnym wygłosił kazanie żałobne proboszcz z Wisły ks. Mrowiec. Pod koniec wygłosił ks. Pustówka, następca dra Krzywonia w Międzyrzeczu imieniem wiernych Międzyrzeczan i imieniem skoczowskiej gminy ewangelickiej pełne wzruszeń przejmujące pożegnanie. Nad grobem przemówił jeszcze senior Winkler, który imieniem morawskich gmin w pełnych pietyzmu słowach pożegnał zmarłego. Pobłogosławienia zwłok dokonał ks. broda z Goleszowa. Nad otwartą mogiłą odśpiewał jeszcze męski chór śpiewacki pod batutą p. Twardzika wzruszającą pieśń pogrzebową. Jego Ekscelencya pan prezydent krajowy, który do samego końca brał udział w obrzędzie, odjechał zaraz do Opawy.

               Zmarły superintendent dr. Krzywoń urodził się 31.05 1844 w Trzycieżu, studyował   teologię w Wiedniu i Heidelbergu, 1866-1868 był wikarym superint. w Bielsku, 1868-1889 był proboszczem w Miedzyrzeczu, 1889 aż do śmierci proboszczem w Skoczowie. 1888-1909 był seniorem śląskim, odtąd morawsko-śląskim superintendentem. Zmarły był także przez kilka peryod członkiem wydziału gminnego w Skoczowie, przez 20 lat członkiem Rady szkolnej powiatowej w Bielsku, przez cztery lata członkiem Rady szkolnej krajowej w Opawie. Najjaśniejszy Pan odznaczył był dra Krzywonia nadaniem krzyża rycerskiego orderu cesarza Franciszka Józefa, zaś ewangelicki fakultet uniwersytetu wiedeńskiego nadał mu doktorat honorowy.

Cześć pamięci tego męża!

 Nowy Czas nr. 39 z dn. 24 września 1911 r. pisał tak:
 

Pogrzeb ks. dr. Andrzeja Krzywonia

Imponującym był pogrzeb naszego przewielebnego superintendenta ks. dr. Andrzeja Krzywonia w miniony wtorek. Był on świadectwem wymownym, jak powszechnego używał poważania ten dostojnik naszego Kościoła tak wśród naszego ludu ewangelickiego i w ogóle w społeczeństwie jak i w warstwach wyższych i u władz miejskich, krajowych, państwowych, szkolnych i kościelnych. Udział w pogrzebie był ogromny. Zjechał na pogrzeb prezydent krajowy Jego Ekscellencya hrabia Coudenhove , który nie tylko rodzinie ale też i superintendenturze reprezentowanej przez zastępcę superintendenta dra Schmidta z Bielska i c. k. naczelnej radzie kościelnej reprezentowanej przez kierownika c. k. radcę dworu dra. Wolfganga Haasego, osobiście wyraził swoją kondolencję. Przybyli na pogrzeb kierownik c. k. radca dworu dr. Haase, superintendent dr. Fritsche jako reprezentant wydziału synodalnego, c. k. radca dworu prezydent sądu obwodowego E. Harbich, c. k. starosta bielski p. Kulisz, burmistrz cieszyński i poseł sejmowy dr. Bukowski, burmistrzowie bielski p. Hoffmann i skoczowski p. Inochowski wraz z wydziałem miejskim, reprezentanci komory, władz szkolnych i krajowych, liczne deputacje i korporacje. Z polecenia Cesarza nadesłała cesarska kancelaria gabinetowa telegram kondolencyjny w nader ciepłych słowach ułożony pod adresem rodziny zasmęconej. Nadeszły niezliczone telegramy i listy wyrazające szczere współczucie rodzinie ciężko dotkniętej. Pogrzeb rozpoczął się o 2. po południu. Kondukt pogrzebowy prowadziło 28 duchownych w ornacie z Śląska i z Moraw. W kościele szczelnie wypełnionym wygłosił po śpiewie żałobnym zastępca superintendenta ks. proboszcz dr. Schmidt z Bielska wzruszające kazanie na tekst Jeremiasza r. 3 w. 15. : ,, Wam dam pasterzy według serca mego i będą was paść umiejętnie i rozumnie” trafnymi i pięknymi słowy celując życie, działalność i osobę zmarłego, po czym towarzystwo śpiewaków zaśpiewało na 4 głosy żałobną pieśń. W imieniu c. k. naczelnej rady stanąwszy u trumny przemówił radca dworu dr. Haase i poświęcił czułe słowa wspomnienia i uznania następcy i przyjacielowi ś.p. swego ojca. W imieniu wydziału synodalnego przemówił superintendent dr. Fritsche, podnaszając wielkie zasługi swego współpracownika w synodach i w wydziale synodalnym. Po tych przemówieniach zaśpiewał zbór pieśń: Pan zawołał sługę swego. Przew. ks. senior Glajcar wstąpiwszy na kazalnicę wypowiedział będąc sam do głębi wzruszony ciepłe kazanie na słowa z 2. Księgi Samuel. r. 3 w. 38. : ,, Azaż nie wiecie, że hetman, a bardzo wielki, poległ dziś w Izraelu ? ” W imieniu zboru międzyrzeckiego przemówił nareszcie ks. Pustówka po skończonej ofierze, odśpiewał kolektę i udzielił błogosławieństwa. Wskutek licznych i obszernych kazań i przemówień trwał obrządek pogrzebowy przez 2 godziny aż do godziny 4. Ponieważ kościół nie mógł w sobie umieścić uczestników pogrzebowych, a przed kościołem było ich kilkanaście set tłumnie zebranych, urządzono i tam nabożeństwo pogrzebowe przy którym miał ks. Mrowiec z Wisły kazanie na słowa z 1. Listu do Koryntów r. 15 w. 10 : ,, Łaską Boża jestem tym, czym jestem…” Po godzinie 4 ruszył orszak pogrzebowy na nowy cmentarz niedawno poświęcony, gdzie zwłoki w pierwszym grobie złożono. U grobu przemówił ks. Winkler z Wsecina w imieniu morawskich zborów czeskich, po czym ks. konsenior Broda zażegnał zwłoki do spoczynku grobowego. Na trumnie były niezliczone wieńce złożone, ostatnie pozdrowienia i wymowne świadectwa miłości i przywiązania. Tak sobie śpi sługa Boży w komorze swojej. Jako poprzednik jego w urzędzie senioralnym ś.p. ks. Terlitza zmarłszy 15. września 1888 r. na nowym rozszerzonym cmentarzu goleszowskim jako pierwszy pochowany został, tak i nasz superintendent, który po 23. latach 16 września zmarł, został jako pierwszy na nowym cmentarzu skoczowskim pochowany. Bóg łaskawy niech będzie z pozostałą rodziną, szczególnie z zacną wdową, niech da zborowi osierociałemu wiernego i gorliwego duszpasterza a diecezji wodza poprzednikom równego, w pracy nie leniwego duchem pałającego, Panu służącego!

 

Kalendarz Ewangelicki na rok 1913 pisał tak:

Ks. superintendent dr Andrzej Krzywoń

Dnia 16 września 1911  zasnął w Panu superintendent m.-śl. dyecezyi A. Krzywoń, wypełniwszy wieku swego lat 67. Pogrzeb odbył się w Skoczowie dnia 19. września, wśród licznego udziału duchowieństwa, urzędników i ludności kraju naszego, która z wyrazem głębokiego żalu i najszczerszego poszanowania naczelnego duszpasterza dyecezyi odprowadzała do grobu. Wspomnienie pośmiertne należało umieścić w przeszłym roczniku Kalendarza ewangelickiego, ale ponieważ tenże był prawie wydrukowany, dzieje się to dopiero teraz.

          Ksiądz superintendent dr. Krzywoń urodził się na wójtostwie w Trzycieżu dnia 30. maja 1844 z rodziców Macieja i Maryanny rodzonej z Jańczarów. Jako dziewięcioletni chłopiec wstąpił do ewangelickiego gimnazjum w Cieszynie, które ze znakomitem  powodzeniem ukończył. Nauki teologiczne odbywał w Wiedniu i w Heidelbergu i jako kandydat teologii miewał kazania w Cieszynie po śmierci ks. Gustawa Kłapsi. Roku 1866 przyjął posadę wikaryusza   superintendencyalnego przy boku śp. superintendenta Samuela Schneidera w Bielsku, skąd w następnym roku 1867 dostał się do Międzyrzecza jako pierwszy pastor przy tamtejszym nowo zfundowanym kościele ewangelickim. O tymże czasie poślubił małżonkę swą, Tośkę z familii Wolfów z Bielska, która przez cały czas była mu troskliwą, wierną, i poświęcenia pełną towarzyszką życia i nader zacną matką rodziny.

          Gdy w roku 1888 umarł pierwszy pastor zboru skoczowskiego, niezapomniany po dziś dzień słynny kaznodzieja ks. Jan Karzeł, a wybrany kandydat teologii Józef Folwartschny jeszcze urzędu objąć nie mógł, powołał zbór skoczowski na posadę pastora w Skoczowie ks. Andrzeja Krzywonia z Międzyrzecza, który prawie przedtem został wybrany seniorem ewang. zborów na Śląsku. Senior Andrzej Krzywoń piastował urząd pastora zboru Skoczowskiego przez lat przeszło 22; seniorem zborów śląskich był zaś od roku 1888 aż do roku 1909, gdy został wybrany superintendentem m.-śl. dyecezyi.

          Publiczna działalność jego jest powszechnie znaną; kazał słowo Boże w języku niemieckim i polskim, pełnił służbę duszpasterską z wielką troskliwością, odznaczał się uprzejmością serca wobec wielkich i maluczkich, pamiętał o potrzebach szkolnictwa, a co do biurowej strony urzędu pastora, seniora i superintendenta, był pracownikiem wprost niedościgniętym.

          W uznaniu zasług jego odznaczył go Najjaśniejszy Pan orderem cesarza Franciszka Józefa, a ew. fakultet teologiczny w Wiedniu nadał mu krótki czas przed śmiercią jego godność doktora teologii. Cześć pamięci jego między nami!

 

opracował: Mariusz Fender


 

 
 
powrót
Komentarze

W celu dodania komentarza musisz być zalogowany na forum serwisu miedzyrzecze.org.pl. Jesli posiadasz konto kliknij w link i zaloguj się.
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2015